Czy gra może być dobra, jeśli nie ma dobrego gameplayu?
W erze, w której coraz częściej pojawiają się gry bliższe interaktywnym filmom, należy zadać sobie pytanie, czy mogą one być dobre? Po ograniu pierwszej części „Hellblade” byłem do takich tworów niezbyt przychylnie nastawiony. Wszystko się zmieniło za sprawą polskiego „Nobody wants to die”. Rozgrywki tyle, co na meczu polskiej naszej reprezentacji piłki nożnej Podstawowym elementem odróżniającym gry od innych mediów jest możliwość interakcji. Oryginalne pomysły gameplayowe, ale i dobrze poprowadzona fabuła to główne czynniki sprawiające, że chcę daną grę ukończyć i do niej wracać. Co jednak, gdy tej rozgrywki jest zbyt mało? Na początku nie odczuwam tego zbyt mocno. Chcę wsiąknąć w świat jak najgłębiej, zapoznać się ze wszystkim, co mnie tutaj czeka. Ekspozycja gra pierwsze skrzypce. Po czasie natomiast, gdy już wiem co i jak, trzeba też dobrych mechanik, abym nie nudził się między kolejnymi dawkami fabuły. To, co łączy wyżej wspomniane gry, to niezła lub nawet lepsza fabuł...










