"Priest Simulator" - recenzja
Wampir Orlok zostaje wystrzelony z piekła za pomocą windy na powierzchnię Polski, a dokładnie do wioski San de Ville. Tam traci swoją klątwę, czyli supermoce, i żeby je odzyskać musi zacząć pełnić obowiązki księdza w tutejszej parafii. Czy jest już wystarczająco abstrakcyjnie? Otóż to nie koniec zalet tej gry. „Priest Simulator” zrobi Ci z mózgu kisiel o smaku Walaszka z domieszką „Świata według Kiepskich”, doda multum nawiązań do innych dzieł oraz wyśmieje nie tylko duchowe życie Polaków, ale po prostu Polaków. Fabularnie nie jest to coś wybitnego. Główny bohater chce wrócić do piekła, gdzie będzie dalej mógł zdobywać chwałę i piąć się w rankingu popularności. Aby to osiągnąć musi iść na układ z księdzem Torpedo oraz innymi mieszkańcami wsi. Zadania sprowadzają się tutaj głównie do „idź, przynieś mi to, obij po drodze paru przeciwników, a ja zajmę się resztą”. Oczywiście prawie nic nigdy nie idzie zgodnie z planem i koło się zamyka. Siłą tej gry jest przede wszystkim warstwa narr...