Posty

Wyświetlam posty z etykietą narracja

"Priest Simulator" - recenzja

Obraz
Wampir Orlok zostaje wystrzelony z piekła za pomocą windy na powierzchnię Polski, a dokładnie do wioski San de Ville. Tam traci swoją klątwę, czyli supermoce, i żeby je odzyskać musi zacząć pełnić obowiązki księdza w tutejszej parafii. Czy jest już wystarczająco abstrakcyjnie? Otóż to nie koniec zalet tej gry. „Priest Simulator” zrobi Ci z mózgu kisiel o smaku Walaszka z domieszką „Świata według Kiepskich”, doda multum nawiązań do innych dzieł oraz wyśmieje nie tylko duchowe życie Polaków, ale po prostu Polaków.  Fabularnie nie jest to coś wybitnego. Główny bohater chce wrócić do piekła, gdzie będzie dalej mógł zdobywać chwałę i piąć się w rankingu popularności. Aby to osiągnąć musi iść na układ z księdzem Torpedo oraz innymi mieszkańcami wsi. Zadania sprowadzają się tutaj głównie do „idź, przynieś mi to, obij po drodze paru przeciwników, a ja zajmę się resztą”. Oczywiście prawie nic nigdy nie idzie zgodnie z planem i koło się zamyka. Siłą tej gry jest przede wszystkim warstwa narr...

Copycat - recenzcja

Obraz
  „Copycat” to narracyjna gra opowiadająca losy Dawn – kotki przygarniętej ze schroniska, a następnie porzuconej na rzecz innego, tak samo wyglądającego kota. Produkcja jest dość krótka, jej przejście zajęło mi niecałe trzy godziny. Zdecydowanie nie jest to coś pokroju „Nobody wants to die”, ale nie jest też całkiem źle. Gra porusza tematy porzucenia, traumy rodzinnej, starości czy szukania siebie. Gameplay jest dość mizerny, ale nie on miał grać tutaj pierwsze skrzypce. Wejdźmy w to głębiej, niczym kot do pudełka zostawionego na ziemi na 0.001 sekundy. Warstwa graficzna nie należy do najbardziej złożonych, obiekty składają się raczej z prostych brył, animacje też nie są zbyt skomplikowane. Jednak nie jest aż tak brzydko, jak można by się spodziewać. Całość jest przejrzysta, ma bajkowe, przyjemne barwy. Nie jest całkiem źle, ale nie jest też do końca dobrze. Raczej średniak, ocenę podnosi głównie styl, a nie sam poziom wykonania. Udźwiękowienie ma się już lepiej. Muzyka może nie je...

Trek to Yomi - opinia

Obraz
  Pograłem w „Trek to Yomi”. Nawet prawie udało mi się ją ukończyć. Wyzwanie mnie jednak przerosło pod koniec przedostatniego rozdziału. Produkcja jest grą-doświadczeniem, opowieścią o samuraju, któremu nie udało się dotrzymać złożonej obietnicy i musi ponieść tego konsekwencje. W grze wcielamy się właśnie w niego. Wszystko utrzymane jest w czarno-białej oprawie, która ma nam dawać wrażenie oglądania starego filmu samurajskiego. Gra może nieźle mnie irytowała, za to nadrabiała średniej jakości fabułą. Ale może ma jakieś plusy? Zacznijmy od głównej czynności wykonywanej w tym doświadczeniu. Mowa oczywiście o walce. Możemy walczyć z bliska oraz na odległość. Do wyboru mamy całe jedno ostrze oraz trzy bronie dystansowe: łuk, shurikeny oraz strzelbę. Różnią się one głównie obrażeniami oraz szybkostrzelnością. Przy walce wręcz mamy do dyspozycji blok oraz lekki i ciężki atak, które możemy łączyć w serie. Jest też unik z klatkami nieśmiertelności, ale w moim wykonaniu rzadko udawało si...

Nobody wants to die - recenzja

Obraz
  „Nobody wants to die” to cyberpunkowa gra utrzymana w stylistyce noir. Wcielamy się w niej w rolę detektywa, który oprócz pamięci o ostatnich wydarzeniach stracił też żonę. I to stracił na zawsze w świecie, w którym ludzie żyją wiecznie. Jest to możliwe dzięki ichorytowi. Ludzka świadomość jest transferowana między ciałami (powłokami), na które trzeba wykupić subskrypcję. Jeśli ktoś tego nie zrobi, to trafia do banku pamięci, gdzie jego świadomość jest przechowywana, aż ktoś ją wykupi. Nad wszystkim piecze sprawuje rząd, a monopol na powłoki ma jedna firma. Gra ma ciężki klimat, dobrą oprawę graficzną, a głos głównego bohatera został idealnie do niego dobrany.Jak więc wypada dzieło polskiego studia? Gra skupiona jest przede wszystkim na narracji i immersji. Gameplayu jest tu niewiele, więc porównania z „Hellblade” narzucały się same. Jest jednak według mnie zdecydowanie lepiej. Chociaż podobieństw nie brakuje, tak jak w „Hellblade” słyszymy glosy w głowie, a dokładniej naszą po...