Assassin’s creed: Odyssey - opinia
Po około 30 godzinach z „Assassin’s creed: Odyssey” porzuciłem ten tytuł. Było to moje drugie podejście. Pierwsze zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ greckie słońce ewidentnie źle działało na podzespoły mojego ówczesnego sprzętu (albo to zbieg okoliczności). Gry nie ukończyłem, więc nie będzie to też recenzja. Teraz natomiast, świadomy jej wad i zalet jestem gotowy ją obsma... znaczy wyrazić opinię. A dlaczego odpadłem od tego tytułu? Być może to kwestia poprzedniego przejścia „Valhalli”. W sumie to dwukrotnego, jeśli chodzi o podstawkę. Nauczone błędami z „Odyssey” francuskie studio zrobiło w tej części lepiej praktycznie wszystko. Może poza walką, chociaż ta też jest niczego sobie. Poza tym, że setting bardziej mi pasował, gra ogólnie była lepsza. Przyzwyczajony do innych rozwiązań lekko odbiłem się od starszej odsłony cyklu. Niby byłem na to gotowy i wiedziałem z czym to się je, ale nie chciałem zmuszać się do grania w obliczu mającej niebawem wyjść kolejnej części oraz ...