Posty

Wyświetlam posty z etykietą Opinia

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział szósty

Obraz
Ostatni rozdział moich zmagań rozegrał się na Górze Huaguo. Dostajemy tutaj dość małą, choć otwartą przestrzeń, kilku bossów do pokonania oraz kostur pozwalający robić takie bonk, jakiego jeszcze nie robiliście. Naszym celem jest zebranie ekwipunku Wukonga oraz odzyskanie z jego pomocą ostatniej relikwii. Dostępne są dwa zakończenia, odblokowałem oba i z całą pewnością mogę powiedzieć, żebyście najpierw poszli zabić Erlanga. Zakończenie standardowe (złe) nie jest warte zachodu (hehe), a zobaczymy w nim jedynie Przeznaczonego będącego zapieczętowanym. Zacznę od wyżej wspomnianego świętego bóstwa. Aby odblokować walkę z nim, musimy wykonać zadania poboczne z pięciu rozdziałów oraz znaleźć Wielką Pagodę w rozdziale trzecim. Wtedy to po ukończeniu questa z wozami (pozostałe też są opisane w moich kronikach) możemy tam przejść i stanąć do chyba najtrudniejszej walki w grze. Przynajmniej póki nie ogarnąłem, że Erlang nie lubi wachlarza z piątego rozdziału oraz pełnego uzbrojenia z finałowego...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział piąty

Obraz
  Piąty rozdział zmagań nazwałbym dość skompresowanym doświadczeniem. Mamy tutaj w sumie jeden side quest, który daje nam możliwość wykonania reszty czynności pobocznych. Bossowie wyskakują na nas częściej niż w poprzednich rozdziałach, a i ekspozycji jest trochę więcej, szczególnie jeśli chodzi o historię Wukonga. Jednak jak wypada to wszystko szerzej? Pora popływać w lawie. Akt ten rozpoczyna się od szarży naszego dzikiego przyjaciela. Po krótkiej naradzie jesteśmy już wrzuceni w wir walki z nieumarłymi i innymi kreaturami. Fabularnie jest tak samo gorąco, jak geograficznie. Eksplorujemy tutaj bowiem wnętrze wulkanu oraz obszar dookoła niego podpalony przez jednego z przeciwników. Historia zaś przedstawia losy rodziny władającej tymi okolicami. Obecne są zdrada i walka o potęgę, a Król Byk żałuje swoich czynów z przeszłości. Jest tutaj kilka zwrotów akcji, nasz admirał okazuje się nieomylny, a przy tym nadal charyzmatyczny i zabawny. Chyba moja ulubiona postać w tej grze, zaraz...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong

Obraz
Black Myth: Wukong rozdział pierwszy Black Myth: Wukong rozdział pierwszy Przejdź do tekstu -> Black Myth: Wukong rozdział drugi Black Myth: Wukong rozdział drugi Przejdź do tekstu -> Black Myth: Wukong rozdział trzeci Black Myth: Wukong rozdział trzeci Przejdź do tekstu -> Black Myth: Wukong rozdział czwarty Black Myth: Wukong rozdział czwarty Przejdź do tekstu -> Black Myth: Wukong rozdział piąty Black Myth: Wukong rozdział piąty Przejdź do tekstu -> Black Myth: Wukong rozdział szósty ...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział czwarty

Obraz
  Czwarty rozdział przygody rozpoczyna scena, w której bohaterowie niesieni są w skrzyniach. Akcja dzieje się w bardzo klimatycznej, ale też mrocznej wiosce. Widok absolutnie mnie zachwycił. Jej klimat i zielone oświetlenie zrobiły robotę. Podoba mi się też równowaga pomiędzy scenami pełnymi patosu i epickich walk oraz tymi bardziej humorystycznymi. Nawet po wyjściu z nich jesteśmy szybko mobilizowani do dalszej akcji. Później rozdział prowadzi nas po śladach pajęczej pani do jaskini. Niestety nie udało mi się z nią i jej towarzyszkami… Hmmm… zaprzyjaźnić. Więc opiszę wam chociaż to co spotkało mnie dalej. Zacznijmy od tematu wałkowanego już milion razy, (ja też chcę wskoczyć w algorytm). W grze są postaci kobiece, dużą część można nawet pokonać w walce. Mam na to niezbite dowody w postaci siniaków oraz tego zdjęcia: Jestem oczarowany level designem tego rozdziału. Wraca to, co oferował nam akt pierwszy wraz ze znaczną rozbudową jego konceptu. Zarówno jaskinie stanowiące więk...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział trzeci

Obraz
  Trzeci rozdział mojej wyprawy miał miejsce na zaśnieżonym Nowym Zachodzie. Paradoksalnie widoki na tej zimowej pustyni wcale nie były monotonne. Zwiedzać mogliśmy świątynie, ogromne spiralne więzienie i wielką pagodę będącą chyba czymś więcej. Historia może była bardziej stonowana niż w rozdziale drugim, ale zachowała poziom reszty gry, czuć było mrok i napięcie, szczególnie w finałowej walce. No i dostaliśmy swojego własnego wymiotującego dzika z grabiami. Graficznie nadal jest obłędnie, kostur zostawia ślady na śniegu, modele postaci są szczegółowe, a główne lokacje robią świetne wrażenie. Animacje są przewspaniałe, doskonale oddają każdy ruch. Również duch różnych miejsc został świetnie ukazany. Na otwartym polu czuć przestrzeń, nawet jeśli w rzeczywistości jest ograniczona niewidzialnymi ścianami. Klaustrofobiczne więzienne cele są mroczne, nie dają nadziei na wyjście, a ich design jasno wskazuje, że mają tam miejsce rzeczy straszne. No ale nie ma tego złego, co by gracza n...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział drugi

Obraz
  Rozdział drugi naszych kronik oraz gry będziemy przeżywać na pustyni. Wstęp kupił mnie jak paczkę żelków. To co dzieje się z naszą postacią oraz to, co odwala się obok jest po prostu genialne. Nie będę jednak zdradzać szczegółów, ponieważ trzeba przeżyć to samemu. Powiem jedynie, że pewien jegomość grający bardzo energiczną i wpadającą w ucho melodię pozostanie w mojej głowie (hehe) na długo. Jak ktoś nie rozumie żartu to zrozumie w drugim rozdziale xD. Karuzelę niedociągnięć zacznijmy rozkręcać od projektu lokacji. Nadal mają labiryntową i niby korytarzową strukturę. „Korytarze” te jednak prowadzą nas do półotwartych lokacji, w których bez pomocy doświadczonych wielbłądów nie da się nawigować. W pierwszym rozdziale, mimo początkowego przytłoczenia, dość szybko można było się w lokacjach zorientować. Tutaj zgubienie się jest chyba wpisane w rozgrywkę, więc obrałem następującą strategię: jestem przy kapliczce, idę w jedną możliwą stronę aż nie dotrę do definitywnej ściany lub ko...

Kroniki robienia bonk kosturem - Black Myth: Wukong rodział pierwszy

Obraz
Kroniki robienia bonk kosturem „Black Myth: Wukong” – rozdział pierwszy Grę rozpoczynamy od chyba najlepszego samouczka, z jakim miałem do czynienia. Wcielamy się w nim w Sun Wukonga – charyzmatycznego i nieugiętego Małpiego Króla. Interakcje z przeciwnikiem są genialne, pełne zadziorności. Efekty specjalne i grafika stoją na najwyższym poziomie, moment przecięcia góry na pół to czysta magia. Co do samego samouczka, dostajemy w nim tak naprawdę nieśmiertelną postać z pełnym wachlarzem ruchów, a wszystko testujemy sobie sami. Nie ma ekranów ze ścianami tekstu, tylko małe podpowiedzi do sterowania. Nie psuje to immersji, a w świetny sposób wprowadza do świata chińskiej mitologii.   Następnie władamy już właściwym bohaterem, śmiertelnym, niemym i do wypoziomowania samemu. Wyrusza on na poszukiwania relikwii legendy, którą dano nam sterować w samouczku. Pierwszą lokacją jest korytarzowy las, w którym musimy zaznajomić się z pozostałymi mechanikami obecnymi w grze. Zbudowana jest ...

Dlaczego kocham gry wideo? Felieton

Obraz
  Jestem miłośnikiem gier – ekspertem na pewno bym się nie nazwał. Towarzyszą mi one od młodości, mniej lub bardziej ambitne i skomplikowane. Czynność grania jako taka nigdy mi się nie znudziła i nic nie zapowiada tego, aby mogło się tak wydarzyć. Oczywiście zdarzają się produkcje wybitne, dobre jak i te, do których nie mam nawet zamiaru więcej podchodzić. Nie będzie to jednak tekst o konkretnych produkcjach, chociaż być może posłużę się kilkoma przykładami. Będzie to tekst o tym, dlaczego uważam to medium za najlepsze ze wszystkich dotąd nam znanych, co może ono wnieść dla każdego z nas oraz dlaczego je uwielbiam – po prostu. Zacznijmy od wyjaśnienia, dlaczego jest to – moim zdaniem – najlepsze medium. Przede wszystkim chodzi o jego interaktywność. Jako gracze możemy wpływać na wykreowany wokół nas świat. Oczywiście w ramach reguł rozgrywki, które twórcy chcą nam narzucić. Chcą, ponieważ my, gracze, zawsze znajdziemy sposób na inne zastosowanie mechanik lub po prostu ich śmieszn...

Trek to Yomi - opinia

Obraz
  Pograłem w „Trek to Yomi”. Nawet prawie udało mi się ją ukończyć. Wyzwanie mnie jednak przerosło pod koniec przedostatniego rozdziału. Produkcja jest grą-doświadczeniem, opowieścią o samuraju, któremu nie udało się dotrzymać złożonej obietnicy i musi ponieść tego konsekwencje. W grze wcielamy się właśnie w niego. Wszystko utrzymane jest w czarno-białej oprawie, która ma nam dawać wrażenie oglądania starego filmu samurajskiego. Gra może nieźle mnie irytowała, za to nadrabiała średniej jakości fabułą. Ale może ma jakieś plusy? Zacznijmy od głównej czynności wykonywanej w tym doświadczeniu. Mowa oczywiście o walce. Możemy walczyć z bliska oraz na odległość. Do wyboru mamy całe jedno ostrze oraz trzy bronie dystansowe: łuk, shurikeny oraz strzelbę. Różnią się one głównie obrażeniami oraz szybkostrzelnością. Przy walce wręcz mamy do dyspozycji blok oraz lekki i ciężki atak, które możemy łączyć w serie. Jest też unik z klatkami nieśmiertelności, ale w moim wykonaniu rzadko udawało si...

Hellblade - opinia

Obraz
Nie dałem rady ukończyć „Hellblade: Senua’s Sacrifice”. Chciałem to zrobić z powodu premiery części drugiej. Koncept wydawał się ciekawy, więc dałem mu szansę. Mianowicie mamy tutaj świat mitów nordyckich oraz główną bohaterkę cierpiącą na chorobę psychiczną. Gra jednak z czasem stawała się męcząca, mimo krótkiej fabuły ponad połowę przechodziłem na siłę. W części drugiej, w kontekście której ograniczyłem się do odczuć innych, sytuacja się powtarza. Porzuciłem więc swój pierwotny plan. Zacznijmy jednak od plusów. Mimo że widać, że gra ma już kilka lat, to grafika nadal trzyma przyzwoity poziom. Według mnie dobrze oddaje klimat całości, po prostu pasuje. Lokacje są korytarzowe i twórcom udało się to wykorzystać. Zbliżenia na twarz głównej bohaterki poziomem wykonania mimiki wywoływały u mnie niepokój, ale tak miało być, więc wielkie brawa. Nie jest to oczywiście poziom aktualnych gier, a w szczególności pięknej dwójki, ale broni się nieźle. Jeśli chodzi o audio, to sytuacja jest podobna...