Demon slayer, sezon 4 - recenzja
Niedawno dobiegła końca emisja czwartego sezonu „Kimetsu no yaiba”. Stawiał on w większości na wyciszenie akcji, lepsze zapoznanie z bohaterami, szczególnie filarami, oraz jak sama nazwa wskazuje ukazanie ich treningu. Jest tutaj trochę mniej akcji niż w poprzednich sezonach, ale to tylko preludium przed tym, co ma nastąpić. Nie znaczy to oczywiście, że akcji nie ma wcale. Emocji poza polem bitwy również nie brakuje. Jak więc prezentuje się ten krótki sezon? Jeśli chodzi o grafikę, to jest jak zawsze w przypadku studia Ufotable i tej serii, czyli świetnie. Jakość grafiki i animacji nie spadła, muzyka jest tak samo klimatyczna, chociaż opening specjalnie mnie nie porwał. Całość trzyma poziom poprzednich sezonów, a kulminacyjny moment ostatniego odcinka po prostu wgniata w fotel. Zakładam, że po pytaniu jaki jest na to budżet ktoś w zarządzie powiedział „tak”. Ale cały wydatek na pewno się zwrócił, wyszło z tego wielkie widowisko stanowiące iście wybuchowy wstęp do kolejnych wydarzeń. Ta...






Komentarze
Prześlij komentarz